sobota, 7 lutego 2015

Rozdział 5

Obudziłam się wcześnie rano z tą samą myślą co zawsze. Harry jeszcze spał, a ja jak zwykle nie miałam ani siły, ani ochoty na nic. Wstałam, wzięłam moje wczorajsze ciuchy z szafki i poszłam do łazienki. Zamknęłam się w niej na klucz, przebrałam się i spięła włosy w luźnego koka. Przemyłam twarz zimną wodą i spojrzałam na moje odbicie lustrzane. Oczy miałam podkrążone, a twarz bladą. Wydawało mi się, że z dnia na dzień wyglądam gorzej i tak też było. Zrezygnowana wyszłam z łazienki i zeszłam na dół, chciałam wyjść z tego domu jak najszybciej. Za dużo wspomnień wiązałam z Harry'm, za równo tych dobrych jak i złych. Ubrałam buty i po cichu wyszłam z domu. Rozejrzałam się dookoła i nie miałam pojęcia jak wrócić do domu. Musiałam się zdać na moją intuicję. Poszłam w lewo, szłam tą drogą przez dłuższy czas, aż w końcu doszłam do głównej ulicy, która w tym momencie była dla mnie jak zbawienie. Złapałam pierwszą taksówkę jaka tędy przejeżdżała i pojechałam do domu. Kiedy taksówkarz zaparkował pod moim domem zapłaciłam mu należną kwotę, podziękowałam i wysiadłam z taksówki. Stanęła pod drzwiami i chciałam je otworzyć i wtedy zorientowałam się, że moja torebka z telefonem, dokumentami i kluczami do domu została u Harry'ego. Nie chciałam już nigdy widzieć go na oczy, jednak los postanowił inaczej. Spod wycieraczki wyciągnęłam zapasowy klucz i otworzyłam dom, weszłam do środka, a klucze tym razem schowałam do kieszeni spodni. Poszłam do kuchni, nalałam sobie do szklanki wody, włożyłam do ust dwie tabletki i popiłam je wodą. Dzisiaj znów miałam wieczorną zmianę i w sumie ten fakt mnie bardzo ucieszył. Chwilami moja codzienna rutyna była
Tak dziś wyglądała Rose
męcząca i miałam myśli samobójcze. Nigdy bym się nie zabiła, ale takie myśli mnie czasami męczyły. Zawsze przed spaniem zastanawiam się jakby się potoczyło moje życie gdybym nie znała Harry'ego i za każdym razem dochodziłam do wniosku, że teraz byłabym wiecznie roześmianą dziewczyną bez zmartwień, która nigdy nie zaznała bólu psychicznego ani fizycznego. Ten dzień nie zapowiadał się najlepiej, ale nie narzekałam. Poszłam do łazienki i wzięłam długi prysznic, który mnie znacznie odprężył. Umyłam się, owinęłam ręcznikiem i wyszłam spod prysznica. Wytarłam dokładnie moje ciało, a włosy wysuszyłam. Wyszłam z łazienki i poszłam do mojej małej garderoby. Przebrałam się i wyszłam z niej, ubrałam bransoletkę, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Zeszłam na dół, poszłam do salonu, usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Po dłuższym zastanowieniu zdecydowałam się na komedię, którą kiedyś już widziałam. W połowie filmu niekontrolowanie przymknęłam powieki i zasnęłam. 

3 komentarze:

  1. Cudowny, czekam na następny! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja się cieszę, że coś napisałaś. Zdecydowanie jestem fanką twoich opowiadań. Rozdział jak zawsze cudowny <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział! Czekam na kolejny!
    Ps. Przepraszam, że tak rzadko zaglądam, ale wiesz..
    Teraz aktualnie robię korektę powieści "Tajemnica guwernantki", której Autorką jest Marta Grzebuła. ;)
    Mniej więcej też i dlatego takie opóźnienie wychodzi z kolejnym rozdziałem u mnie na blogu..

    Serdecznie Cię przepraszam, że musisz tak długo czekać na nowy rozdział.

    Pozdrawiam,
    Aleksandra Smulczyk

    OdpowiedzUsuń

Lydia Land of Grafic