piątek, 26 grudnia 2014

Rozdział 4

Wysiadłam z samochodu i sama zamknęła drzwi zanim Harry to zrobił. Chwycił mnie za przedramię i pociągnął w stronę domu. Otworzył przede mną drzwi. Weszłam do środka, a On zaraz za mną i zamknął agresywnie drzwi. Wzdrygnęłam się i ściągnęłam szpilki. Ściągnęłam kurtkę i powiesiłam ją na wieszaku, to samo zrobiłam z torebką. Harry zrobił to samo. Ziewnęłam cicho, a Jego wzrok od razu na mnie spoczął. Podszedł do mnie i objął mnie w talii.

-Sypialnia jest na górze, idź się połóż bo jest późno, a ja przyniosę Ci ciuchy na zmianę-musnął lekko moje usta i odszedł w nieznanym mi kierunku. Zdezorientowana ruszyłam po drewnianych schodach na górę. Po krótkim namyśle poszłam do pierwszego pokoju po prawej. Pchnęłam drewnianą powłokę i weszłam do środka. Rozejrzałam się po nim i pierwszą rzeczą na jaką zwróciłam uwagę było zdjęcie w ładnej drewnianej ramce. To było nasze wspólne zdjęcie, które zrobiłam na wakacjach we Włoszech. Byliśmy wtedy w klubie. Harry wtedy zabijał wzrokiem wszystkich facetów tylko dlatego że na mnie patrzeli.

"Siedzimy przy stoliku, a Harry zaciska dłoń na szklance z drinkiem. Patrzy się morderczym wzrokiem na barmana, a barman na mój dekolt. Słodkie jest to jak bardzo jest o mnie zazdrosny. Mięśnie ma napięte, a oczy znów mu pociemniały. Położyłam mu rękę na kolanie i zaczęłam je masować. Spojrzał na mnie, rozluźnił mięśnie i uśmiechnął się szeroko."

Podeszłam do szafki na której leżała ramka i wzięłam ją. Przejechałam palcem po konturach ramki, nie było na niej ani grama kurzu. Musiał dbać o to zdjęcie. Odłożyłam ramkę na szafkę i usiadłam na łóżku. Sypialnia Harry'ego wygląda na zadbaną i widać, że jest projektowana na zamówienie. Moje rozmyślania przerwały odgłosy stóp zbliżające się w stronę pokoju, w którym się znajduję. Do sypialni wchodzi uśmiechnięty Harry, a dłoniach trzyma jakieś ciuchy. 

-Łazienka jest obok-podszedł do mnie i dał mi ciuchy, po czym sam znów gdzieś poszedł. Wyszłam z sypialni i poszła do łazienki, która też była zadbana i projektowana na zamówienie. Zamknęła ją na klucz i przejrzałam się w lustrze, rozpuściłam moje włosy i związałam je w luźnego warkocza na bok, przemyłam twarz zimną wodą i rozebrałam się do bielizny. Wzięłam ubrałam na siebie biały i  za duży T-shirt, który Harry mi dał, a moje ciuchy starannie poskładałam. Przejrzałam się ostatni raz w lustrze i wyszłam z łazienki. Poszłam do sypialni, pustej sypialni bo oczywiście Harry gdzieś zniknął. Położyłam moje brudne ciuchy na jednej z szafek i usiadłam na łóżku. Bawiłam się palcami, bo nie wiedziałam co mogę innego robić, przecież nawet nie byłam u siebie. Po moich dłuższych męczarniach do pokoju wszedł Harry, miał na sobie tylko szare dresy. Spojrzałam na jego idealnie wyrzeźbiony tors, na którym miał kilka tatuaży. Najbardziej lubię dwie jaskółki pod jego obojczykami. Ja w ogóle uwielbiam Jego tatuaże. Spojrzałam mu w oczy, teraz znów był szmaragdowe, a na Jego twarzy widniał szeroki uśmiech. Podszedł do mnie, chwycił mnie za biodra i dźwignął, posadził mnie na środku łóżka, zapalił lampkę nocną i zgasił lampę, która wisi na suficie. Położyłam się pod kołdrą na rogu łóżka, chciałam między nami utrzymać jak największy dystans. Harry położył się obok mnie pod kołdrą, obróciłam się do Niego plecami. Chwycił mnie jedną ręką w pasie i przyciągnął mnie tak, że dotykałam Jego tors plecami. On zawsze musi psuć moje plany, zrezygnowana zamknęłam oczy i rozluźniłam się. Poczułam na moim uchu ciepły oddech Harry'ego, a mnie przeszedł przyjemny dreszcz. 

-Dobranoc skarbie-szepnął do mojego prawego ucha i lekko przygryzł jego płatek, lekko się uśmiechnęłam.

-Dobranoc Harry-nie otwierałam powiek i po pewnym czasie odpłynęłam w objęcia Morfeusza.

piątek, 12 grudnia 2014

Rozdział 3

Obudził mnie klakson samochodu. Ziewnęłam i wyprostowałam się w siedzeniu. Zauważyłam, że mam zapięty pas, a zanim zasnęłam nie zapięłam go. Przetarłam zaspane oczy. Spojrzałam na Harry'ego; zaciskał ręce na kierownicy, a to nie wróżyło nic dobrego. Kiedy się wściekał był nieobliczalny. Przeciągnęłam się przez co parę kości mi strzeliło, czym zwróciłam uwagę Harry'ego. Uśmiechnął się i znów wrócił do patrzenia się na drogę. I pomyśleć, że kiedyś kochałam ten uśmiech.

"Harry leży na kanapie, a ja siedzę Nim okrakiem. Łaskoczę Go, a On tak słodko się śmieje. Wije się pode mną i usiłuje przestać się śmiać. Chwyta mnie za nadgarstki, cmoka z gracją w nosek i uroczo się uśmiecha. Kocham Jego dołeczki. Wtykam mu wskazujący palec w prawy dołeczek, a On jeszcze szerzej się uśmiecha." 

Oparłam głowę o szybę i wpatruję się tępym wzrokiem w widoki za oknem. Nie chcę być po raz kolejny Jego zabawką. Nie kiedy już poukładałam sobie na nowo życie. Nie kiedy już odbudowałam swoje szczęście na nowo. Nie chcę tego stracić. Telefon zaczął mi dzwonić, wyciągnęłam go zwinnie z torebki, odblokowałam wyświetlacz i zobaczyłam moje ulubione zdjęcie na którym jestem z Dylanem. Odebrałam połączenie i przyłożyłam słuchawkę do ucha. 

-Hej-czułam na sobie wzrok Harry'ego 

-Hej kochana, gdzie jesteś? Byłem u Ciebie w domu i nikogo nie było-jego głos nie wyrażał nic innego jak zmartwienie

-W samochodzie, jadę z kolegą na paru dniowy wypad ze znajomymi na wakacje-Dylan wiedział o Harrym, ale wolałam Go nie zamartwiać.

-Czemu mi wcześniej nie powiedziałaś? Martwiłem się, że coś Ci się stało-Jego głos teraz wyrażał ulgę, byłam zadowolona ponieważ uwierzył w moje kłamstwo. Nie lubię Go okłamywać, bo jesteśmy przyjaciółmi ale tym razem robię to dla mojego, jak i dla Jego dobra.

-Bo to było spontaniczne, ale jak wrócę to się spotkamy i wszystko Ci w szczegółach opowiem, a teraz kończę, bo zaraz będziemy na miejscu-czułam paląc wzrok Harry'ego na sobie co mnie bardzo dekoncentrowało

-Okay, do zobaczenie za niedługo-rozłączył się, zablokowałam telefon i schowałam Go do torebki i ją zamknęłam

-Kto to był?-po Jego tonie głosu słychać było, że jest zazdrosny i zły. Za dobrze go znałam i wiem, że to nie jest nic dobrego, a wręcz przeciwnie.

-Przyjaciółka i nie powinno Cię to interesować-warknęłam, ten ton głosu było do mnie nie podobny, ale kiedy człowiek spotyka takiego Stylesa zmienia się i to zazwyczaj z lepszego na gorsze. Zatrzymał gwałtownie samochód i gdyby nie pasy, którymi mnie przypiął już dawno leżałabym zakrwawiona na masce samochodu. Byliśmy pod jakimś domem. Odpiął pasy i wysiadł z samochodu trzaskając drzwiami. Obszedł go i otworzył drzwi agresywnie. Odpięłam pasy i chciałam wysiąść, ale Harry pchnął mnie z powrotem na siedzenie, przesunął je do tyłu, usiadła na mnie okrakiem i zamknął drzwi. Przez to wszystko już nie miałam jakichkolwiek szans, aby mu uciec. Oparłam się zrezygnowana o fotel, chciałam tym czynem zwiększyć przestrzeń między nami, ale On jak zwykle musiał zrobić mi na złość i się jeszcze bardziej do mnie przysunął, tak że stykaliśmy się całymi ciałami. Położył swoje łapska na moich biodrach i zacisnął je. Przygryzłam boleśnie wargę, aby nie krzyknąć z bólu.

-Słyszałem męski głos, mnie tak szybko nie okłamiesz jak jego-mruknął mi do ucha i przygryzł Jego płatek 

-To był przyjaciel-szybko odpowiedziałam, zbyt szybko przez co zauważył, że się Go boję.

-Nadal się mnie boisz, to świetna wiadomość-rozerwał mi jedno ramię bluzki, przez co było mi widać część czarnego, koronkowego stanika. Harry spojrzał się na niego, a potem w moje oczy. Zacisnął ręce na moich biodrach. Krzyknęłam cicho z bólu.

-Sypiasz z Nim?-kiedy wypowiedział te słowa prawie udusiłam się własną śliną

-Nie jestem jakąś dziwką żeby sypiać z każdym! Mogę też mieć przyjaciół, a nie tylko przyjaciółki-nie jestem jakąś niewyżytą kurwą w porównaniu do Niego, potrafię żyć bez seksu, nie to co On. Zszedł ze mnie, przesiadł się na miejsce kierowcy, wysiadł z samochodu i otworzył mi drzwi. Oczywiście ja tego nie mogłam zrobić, bo On musiał zablokować te cholerne drzwi.

wtorek, 9 grudnia 2014

Rozdział 2

Mój oddech był głośny i nierówny. Poczułam dłonie na moich biodrach. 

-Tęskniłaś kochanie?-ten sam ochrypł głos, którego nie miałam zamiaru już nigdy w życiu usłyszeć. Przełknęłam głośno ślinę. Nogi się pode mną ugięły. Odwróciłam się w Jego stronę. Nie myliłam się, to był człowiek którego omijałam jak ognia. Nawet się wyprowadziłam, a On mnie znalazł.

-Co ty tu robisz?-mój głos był cichy i drżał. 

-Jak to co? Wróciłem po to co moje. Po Ciebie-zacieśnił uścisk na moich biodrach. Musiałam przygryźć wargę, aby nie wydać z siebie bolesnego jęku. Kiedy tak stał i mnie dotykał wszystkie wspomnienia wróciły.

"Idealny dzień. Jesteśmy w moim ulubionym miejscu na Ziemi. Leżymy na czerwonym kocu. Głowę mam położoną na Jego torsie. Oboje leżymy na plecach i patrzymy się w czyste niebo. Wokół jeziorka przy którym leżymy jest pełno płaczących wierzb. On gładzi moje włosy, a ja marzę o tym by ta chwila trwała wiecznie."

-Ha...Harry ja...już z Tobą nie jestem-mój głos drżał. Przyciągnął mnie do siebie tak, że stykaliśmy się ciałami 

-To ty tak powiedziałaś-przejechał swoim kciukiem po mojej dolnej wardze. Wzdrygnęłam się. Podniosłam swój wzrok i spojrzałam w Jego zazwyczaj szmaragdowe oczy. W tym momencie były ciemne. Znałam Go doskonale, oczy mu zawsze ciemniały gdy był zły lub podniecony. Zastanawiało mnie, które tym razem. W tym przypadku nie potrafiłam tego stwierdzić. Harry był po prostu nieprzewidywalny. Przeniósł swoją wielką i miękką dłoń na mój policzek. Gładził go, a mnie przechodziły dreszcze. Zdjęłam Jego rękę z mojego policzka. 

-Harry nie, nie dotykaj mnie i zniknij z mojego życia-cały czas patrzałam w się prosto w Jego oczy, które jakimś cudem jeszcze bardziej pociemniały. Napiął swoje mięśnie i zacisnął szczękę, a ręce które znajdowały się na moich biodrach zacisnął z całej siły. Krzyknęłam z bólu. Łzy zaczęły mi się zbierać w kącikach oczu. Sprawiał mi ból, którego miałam dość. Zacieśnił uścisk jeszcze bardziej. Ból był niewyobrażalny, nie wytrzymałam i kilka łez spłynęło po moich policzkach.

-Do samochodu, bez gadania-serce stanęło mi w gardle, nie wiedziałam co zrobić. Byłam rozdarta. Dźwignęła telefon z ziemi, schowałam go wraz z moim słuchawkami do torebki. Powoli skierowałam się w stronę Jego czarnego Range Rovera. Otworzył przede mną jego drzwi, usiadła wygodnie na miejscu pasażera. Wiele ludzi uznałoby, że jestem głupia bo z Nim jadę. Otóż to, może jestem głupia, ale każda osoba na moim miejscu zrobiłaby to samo. Zamknął drzwi, okrążył żwawym tempem samochód i wszedł do Niego. Wygonie rozsiadł się na fotelu kierowcy i odpalił silnik. Nie wiem jakim cudem nie zauważyłam wcześniej tego samochodu. W duchu przeklinałam dzień, w którym Go poznałam.

"Wesoła idę do drogerii po nowe perfumy, które dopiero niedawno zostały wyprodukowane. Jak zwykle mam na sobie zwiewną sukieneczkę i kolorowe bransoletki. Mimo tego, że mam 19 lat ubieram się jak nastolatka. W podskokach wchodzę do drogerii, witam się z ekspedientką i wypatruję perfum, który chcę zakupić. Wpada na kogoś i wywracam się na podłogę. 

-Przepraszam-poprawiam sukienkę i wstaję. Spoglądam w hipnotyzujące oczy chłopaka z którym się zderzyłam. Poprawiam włosy i wystawiam rękę w jego stronę. 

-Rose-wziął ze mnie przykład, potrząsam Jego ręką w geście powitalnym

-Harry-uśmiechnął się ukazując urocze dołeczki. Nogi się pode mną uginają kiedy zauważam jak przystojny jest."  

Byłam pewna, że Harry ma blokadę w wszystkich drzwiach tylko nie swoich. Nie wiem gdzie jedziemy. Harry jest bardzo skupiony na drodze, w efekcie czego ja się nudzę. Wpatrywałam się w widoki za oknem. Nawet nie wiem kiedy dokładnie, ale po dłuższym czasie byłam tak znudzona, że odpłynęłam w objęcia Morfeusza. 

niedziela, 7 grudnia 2014

Rozdział 1

Obudził mnie budzik. Byłam niewyspana i wycieńczona. Zeszłam na dół do kuchni po krętych, dębowych schodach. Pustym wzrokiem wpatrywałam się w wszystko dookoła mnie. Ślimaczym krokiem przekroczyłam próg szarej kuchni. Usiadłam na stołku barowym przy czarnym blacie. Wzięłam opakowanie z tabletek, otworzyłam je i wyciągnęłam z nich dwie tabletki. Popiłam je gazowaną wodą. Dziś miałam wieczorną zmianę. Pracowałam w małej, przytulnej kawiarence. Niestety jej szef był surowy. Za każde spóźnienie zostajesz po pracy, aby zamknąć i posprzątać kawiarnię. Zakręciłam butelkę z wodą, zeszłam ze stołka i ruszyłam w stronę salonu. Salon ja urządziłam, chciałam aby był nowoczesny, a zarazem przytulny. Usiadłam na czarnej, skórzanej kanapie. Włączyłam telewizor plazmowy, który wisiał nad kominkiem. Skakałam z kanału na kanał, ponieważ nic ciekawego nie leciało. Byłam tym faktem sfrustrowana. No ale cóż, takie życie. Wyłączyłam telewizor, wstałam z kanapy i poszłam do łazienki. Mimo tego, że mieszkałam sama z przyzwyczajenia zawsze zamykałam drzwi na klucz i tak też było tym razem. Wyciągnęłam czysty ręcznik z szafki pod umywalką, rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Spłukałam swoje ciało ciepłą wodą, umyłam je żelem o zapachu owoców leśnych i dokładnie spłukałam. To samo zrobiłam z włosami, lecz je umyłam szamponem. Wyszłam z kabiny prysznicowej i wytarłam dokładnie moje ciało i włosy bawełnianym ręcznikiem. Owinięta w ręcznik poszłam do mojej sypialni. Wyciągnęła z szafy jeansy i białą bluzkę z czarnym napisem. Z jednej szuflad wyciągnęłam czystą, czarną bieliznę. Ubrałam się w to i związałam włosy w koka, a na głowie zawiązałam zieloną chustkę. Wyciągnęłam skórzaną torebkę, do której wrzuciłam telefon, klucze z domu, portfel, chusteczki, pomadkę do ust i słuchawki. Kiedy skończyłam zeszłam na dół zjeść śniadanie. Weszłam powoli do kuchni, nie śpieszyło mi się ponieważ miałam dużo czasu wolnego zanim pójdę do pracy i zero pomysłów aby go spożytkować. Otworzyłam białą lodówkę z której wyciągnęłam pomidora, żółty ser i zielonego ogórka. Przygotowałam sobie dwie kanapki z tymi produktami spożywczymi i zrobiłam sobie zieloną herbatę. Kanapki położyłam na porcelanowym talerzyku. Z moim śniadaniem poszłam do salonu, położyłam kubek i talerz na szklanym stoliku, a do ręki wzięłam pilota. Powtórzyłam tą samą czynność co rano, ale tym razem ostatecznie zostałam na kanale z wiadomościami. Jadłam kanapki, popijając je herbatą i pustym wzrokiem wpatrywałam się w ekran telewizora. Zamiast zwracać uwagę na to co się dzieje w świecie ja rozmyślałam sobie nad sensem życia, którego według mnie nie było. Skończyłam jeść, wyłączyłam telewizor i udałam się z brudnymi naczyniami do kuchni. Schowałam je do zmywarki i poszłam do sypialni. Nienawidziłam bałaganu za równo w moim domu jak i życiu. Położyłam się na brzuchu, na łóżku przed sobą rozłożyłam laptopa, którego włączyłam. Kiedy już wreszcie się włączył weszłam na facebooka. Przeglądałam nowości z życia moich znajomych jak i dalszej rodziny. Po dłuższym czasie znudziło mnie to i wyłączyłam laptopa i go odłożyłam na szafkę nocną, a sama ułożyłam się wygodnie w łóżku. Nie pamiętam nawet kiedy zasnęłam. Kiedy się obudziłam była godzina 15:23. Jak oparzona wstałam z łóżka ubrałam czarne szpilki i zieloną materiałową kurtkę. Miałam 7 minut, aby dojść do pracy. Wzięłam jeszcze torebkę, z której wyciągnęłam klucze i zbiegłam na dół po schodach, a mały włos się nie wywracając w połowie schodów. Zamknęłam dom i szybki krokiem, prawie biegiem ruszyłam w stronę miejsca mojej pracy. Do kawiarenki weszłam o godzinie 15:47. No pięknie, spóźniłam się. Mój szef wyszedł z zaplecza i kiedy jego wzrok wylądował na mojej osobie przeszły mnie ciarki.

-Rose, na zaplecze-jego głos jak zwykle był surowy i bardzo stanowczy. Bez jakiegokolwiek sprzeciwu, ruszyłam w stronę zaplecza. Zanim tam jeszcze weszłam popatrzałam się na Dylana, posyłała mi on współczujące spojrzenie. Był On dla mnie jak przyjaciel i brat w jednej osobie. Zawsze mogłam na Niego liczyć i miałam do Niego pełne zaufanie. Weszłam na zaplecze, w którym czekał już na mnie mój szef.

-17 minut spóźnienia, będziesz musiała zostać dziś po pracy posprzątać kawiarnię i ją zamknąć-uważnie ilustrował mnie wzrokiem

-Dobrze, a teraz mogę już iść do pracy?-lekko się uśmiechnęłam

-Oczywiście-jak na zawołanie zaraz stałam koło Dylana z zawiązanym czarnym fartuchem wokół pasa. On przyjmował zamówienia i stał przy kasie, a ja je wykonywałam. Dziś wyjątkowo był bardzo ruchliwy dzień, równo o 20 skończyliśmy przyjmować zamówienia. Pożegnałam się z Dylanem i zaczęłam sprzątać. Mój szef wyszedł z kawiarni piętnaście minut po ósmej, a zanim to zrobił zostawił mi na jednym ze stolików klucze. Kawiarnię skończyłam sprzątać o 21:09. Ściągnęłam z siebie fartuch, ubrałam swoją kurteczkę, wzięłam torebkę, klucze od kawiarenki, pogasiłam wszystkie światła i wyszłam za zewnątrz. Dokładnie zamknęłam kawiarnię, schowałam klucze do torebki i wyciągnęłam z niej słuchawki i telefon. Podłączyłam słuchawki do telefonu i włączyłam moją ulubioną piosenkę, po czym włożyłam słuchawki do uszu. Chciałam się znaleźć jak najszybciej w domu, więc poszłam skrótami. Szłam w miarę szybkim krokiem ciemną i pustą uliczką. Nagle poczułam czyjś oddech na moim karku. Zatrzymała się jak oparzona, a moje serce zaczęło wybijać szybszy i głośniejszy rytm. Poczułam miętę i dobrze mi znaną wodę kolońską. Telefon wypadł mi z ręki, a wraz z nim moje słuchawki, które wypadły mi z uszu. Miałam nadzieję, że się mylę i jestem tutaj sama, ale niestety tak nie było. Miałam nadzieję, że to tylko zły sen i zaraz się obudzę, ale niestety tak nie było. 

sobota, 6 grudnia 2014

Bohaterowie

Rose Cowberg

21 lat

 "On się nie wścieka. On się mści." 

 

Harry Styles 

22 lata

"Dlaczego nie odpuścisz?

Bo to by było zbyt łatwe."

Dylan Greceh 

 21 lat

"Wolę nie mieć nic,

 niż mieć coś na niby."

Prolog

Przeszłość to coś czego się boimy i przed czym uciekamy lecz gdy ona już nas dogoni nie ma dla nas ratunku.


Lydia Land of Grafic